57 powodów, przez które nie piszę (7)
Na początku nie postrzegałem tego jako tragedii, koniec końców starałem się o tym aspekcie wydarzenia nie myśleć. Do pogrzebu postrzegałem raczej tę śmierć jako absurdalny fakt.
Dowiedziałem się od znajomego w groteskowej sytuacji: zapytałem go, kiedy następny wykład z wprowadzenia do prawa japońskiego, mimo iż byłem przekonany, że odbędzie się planowo za tydzień, zwłaszcza, że w poprzednim tygodniu zajęcia odwołano. Usłyszałem odpowiedź: chyba nie będzie – [prof.] Kość nie żyje*. Nonsens, groteska, nic nie mogło na to wskazywać.
Pierwsza myśl, która pojawiła się po szoku brzmiała mniej więcej: nie można zmarnować tego, decyzji i aktów, na które zdecydowałem się dzięki Niemu. Po pierwszej racjonalnej myśli pojawiły się dwa dni pełne wątpliwości i myślenia o stracie.
Mieliśmy wielkie szczęście, że byliśmy pierwszym rokiem**, który już w drugim semestrze studiów mógł słuchać Jego wykładów. To na pierwszym wykładzie (oczekiwanym z niecierpliwością, słyszałem już wcześniej o profesorze, który wykładał w Japonii) dowiedziałem się, że filozofia prawa w przeciwieństwie do przemijających stanowień jest uniwersalna, że filozofia prawa nie daje żadnych przedmiotowych ograniczeń i rozpatruje zagadnienia w najistotniejszym z aspektów. Czułem ogień w słowach słyszanych z katedry. Byłem świadkiem archetypicznego zjawiska wiary, w takim znaczeniu, jak rozpatrujemy ją na logice – zdania uznane za prawdę pod wpływem autorytetu i woli.
Po mszy w kościele akademickim w gardle strawiłem chyba cały żal. Po pogrzebie ta śmierć nie wydaje mi się już tak nienaturalna.
Nie piszę, bo zmarł Mistrz.
*Nie pamiętam, dokładnej treści, słowo “chyba” być może jest przestawione.
**Wykład z Doktryn polityczno prawnych vel. Historii filozofii prawa, prowadzonego przez ks. prof. Kościa miały przyjemność słuchać tylko dwa roczniki.
P.S. Przybliżenie sylwetki ks. prof. dr hab. Antoniego Kościa, innymi słowy, świadectwo Człowieka Mocy – http://www.kul.pl/in-memoriam,14904.html .